Dieta – dlaczego to, co jednym służy, innym szkodzi?

dieta

Wiosenny czas sprzyja formowaniu sylwetki. Perspektywa zrzucania kolejnych warstw odzieży motywuje do podejmowania rygorystycznych diet i intensywnych treningów. Zarówno jedne, jak i drugie, opierają się zazwyczaj o fundamenty zachodniego odchudzania, czyli jeść mało, niskokalorycznie i jak najwięcej ćwiczyć. Do tego sauna oraz dużo wody mineralnej. Aha, no i nie zapominajmy o suplementach – witaminy, minerały, ziółka oczyszczające i herbatki spalające tłuszcz. Najlepiej z jak największą ilością antyoksydatów…I ani się waż spojrzeć na kawałek torta czekoladowego!

Zaczynamy więc dzień od dietetycznych płatków śniadaniowych z odtłuszczonym jogurtem, na lunch przygotowujemy sobie sałatkę z surowych warzyw i/lub owoców, pilnujemy aby nie przekroczyć dziennej dawki kalorii, a po pracy podejmujemy się jeszcze kilkukilometrowego biegu/treningu na siłowni lub aerobicu. Ci mniej zdyscyplinowani postanowią z kolei wykluczyć z jadłospisu fast-food’y i śmieciowe przekąski, a w drodze do pracy wysiądą jeden przystanek wcześniej, aby się przespacerować, albo zastąpią samochód rowerem. Efekt zarówno pierwszej jak i drugiej strategii może jednak okazać się daleki od przewidywań. Koleżanka, która jako jedyne postanowienie podjęła rezygnację z porannego pączka, nagle wygląda lepiej niż ta, co od tygodnia żywi się sałatą, a popołudnia wypaca na zajęciach siłowych. Jedna zapija głód do późnych godzin popołudniowych, kiedy to na pierwszy posiłek zjada kawałek jabłka, a inna serwuje sobie królewskie śniadanie, lunch i obiad z trzech dań, po czym wskakuje w bikini dwa rozmiary mniejsze, gdy tamta jeszcze walczy…

Obraz może trochę przerysowany, ale ile razy z zazdrością patrzyłyśmy na przyjaciółki, którym wszystko „uchodzi na sucho”, a same zawzięcie pilnowałyśmy planów dietetycznych, które i tak żadko kiedy doprowadzały nas do pążądanych efektów.

Otóż odpowiedzią na to dlaczego tak się dzieje jest tzw. indywidualna konstytucja każdego organizmu. Termika (zimno/gorąc), zanieczyszczenie (nagromadzenia w układzie trawiennym, pasożyty, drobnoustroje), wilgoć/śluz (odkładające się i blokujące prawidłową fizjologię), nadmiary/niedobory. To wszystko określa nasze ciało i jego kondycję, w tym również to, jak reaguje na wpływ środowiska (patogeny i czynniki chorobotwórcze), dietę (konkretne produkty), oraz emocje.

W Tradycyjnej Medycynie Chińskiej, jak zresztą każdej opartej na holistycznym podejściu do człowieka, powyższe elementy stanowia podstawę diagnostyki, na gruncie której planuje się zarówno strategię leczenia dolegliwości/chorób, jak i indywidualne zalecenia żywieniowe. W przeciwieństwie do dietetyki zachodniej nie stosuje się tu więc jednego uniwersalnego programu odchudzania, ale ustala co dany organizm potrzebuje, aby lepiej funkcjonować i zrzucić zbędne kilogramy, oraz czego ma w nadmiarze, i co blokuje te procesy.

Również w profilaktyce zdrowia i wspieraniu leczenia ważne jest, aby określić co właściwie przysłuży się nam, a co zaszkodzi. Ta sama sałatka z pomidorami i sok ze świeżych pomarańczy poprawi bowiem samopoczucie osoby mocno przegrzanej, ale drobnego zmarźlaka przyprawi o dreszcze i osłabi jego, i tak już wątły, system. Na jednych jogurty podziałają nawilżająca, innych z kolei zamulą, wzmagając zaśluzowienie ich organizmu. Nadużywającym mięsa i alkoholu mężczyznom czystek poprawi samopoczucie i kondycję, natomiast wegetarianom może całkowicie przyblokować procesy spalania…

Każdy produkt na naszej półce i w lodówce nosi w sobie pewien ładunek, którego większość z nas nawet sobie nie uświadamia. Termika, smak i to jak oddziaływuje na organizm człowieka, to właśnie podstawa dietetyki chińskiej – dietetyki Pięciu Przemian. Jedzenie stanowi tu nie tylko materiał rozkoszy podniebienia, ale przede wszystkim narzędzie terapeutyczne, a to jak z niego skorzystamy będzie rzutowało na naszze zdrowie, emocje…i figurę.

Jeść należy dlatego w zgodzie z indywidualnymi potrzebami (tu odnoszę do specjalistów chińskiej diagnostyki TUTAJ), pamiętając, by posiłki były ciepłe i lekkostrawne (bez względu na przypadek, są to podstawowe warunki właściwego funkcjonowania układu trawiennego), aby spożywać je w odpowiednich porach (przede wszystkim rano, pomiędzy 7:00 a 11:00, kiedy narządy trawienne pracują na najwyższych obrotach; zapewni to skuteczne przyswojenie wartości odżywczych, spalenie nadmiaru kalorii i energię na resztę dnia), a kończąc przed 19tą. Aby pić odpowiednie ilości i rodzaj płynów (zarówno pierwsze, jak i drugie jest kwestią, znowu, indywidualną, a hasło „przynajmniej litr wody dziennie” okazuje się nieadekwatne), by nie zapominać o zdrowym śnie i odpoczynku, (bo te warunkują odpowiedni dla procesów trawiennych poziom energetyczny), a ciężką eksploatację na siłowni zastąić łagodnymi formami typu joga, pilates, tai chi itp. No i wreszcie, by pozwolić sobie czasem na drobne grzeszki, jak chociażby kawałek ciasta z dobrą czarną kawą, ponieważ nadmierny reżim i odmawianie sobie przyjemności ducha, prowadzi w prostej linii do frustracji, które przypłacimy częstą większym kosztem, niż te wszystkie słodkie kalorie i konsekwencje razem wzięte.

Życzę Zdrowia!

 

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
1000
wpDiscuz