Dlaczego dzieci chorują, czyli choroby wieku dziecięcego według Tradycyjnej Medycyny Chińskiej.

szkarlatyna-zakazna-choroba-wieku-dzieciecego_345680

 

Pierwsze lata życia człowieka, to okres burzliwych przemian – intensywnego rozwoju z jednej strony i adaptacji z drugiej. Poszczególne etapy wzrastania charakteryzują typowe dolegliwościami, a wiele kwestii wydaje się nie do przeskoczenia, gdyż wpisane są rzekomo w tzw. „naturalną kolej rzeczy”. Jednak uświadomienie sobie pewnych, często oczywistych faktów i poznanie patomechanizmów chorób, z którymi borykają się najmłodsi, może ułatwić postępowanie w zetknięciu z nimi, oraz profilaktykę i zapobieganie ich rozwojowi.

Zacznijmy od podkreślenia jak słaby i wątły jest układ wewnętrzny małego dziecka. Na świat przychodzi ono nie w pełni jeszcze rozwinięte, a poszczególne podzespoły zaczynają dopiero raczkować w swoich funkcjach. Najbardziej chyba obrazowym przykładem jest tu układ trawienny. Tak znane większości rodziców kolki, wzdęcia, zaparcia, czy biegunki, to nic innego jak objawy nieradzenia sobie z przeróbką treści pokarmowych. Żołądek ma ograniczoną pojemność i zasobność. Nie wszystkie enzymy są jeszcze dostępne. Perystaltyka jelit nie zawsze nadąża za tempem przyswajania pokarmu, a niedoświadczona Śledziona często nie jest w stanie wyekstrahować z pożywienia niezbędnych składników, zsyłając je nietknięte na dalsze etapy obróbki. W konsekwencji takie czy inne produkty przemiany materii ulegają nagromadzeniu i powodują liczne dolegliwości oraz dalsze skutki, jak chociażby zaśluzowienie, generowanie gorąca lub wręcz toksyn.

A to tylko jeden z przykładów.

Posłużyłam się nim konkretnie, również ze względu na wagę tego układu w rozwoju dziecka, oraz jego kondycji zdrowotnej.

To jak pracuje system trawienny, ile treści zostanie przez organizm przyswojone i czy produkty uboczne będą właściwie wydalone, warunkuje po pierwsze dostęp do substancji odżywczych, a po drugie – utrzymanie szeroko pojętej czystości wewnątrzustrojowej. Pierwsze przekłada się na wzrost, postęp funkcji psycho-fizycznych i odporność, zaś drugie pozwala zachować bezpieczne środowisko umożliwiające przebieg tych pierwszych.

Niezmiernie ważne jest więc to czym, jak i kiedy karmimy nasze dzieci. Jakie wsparcie suplementacji farmaceutycznej i ziołowej stosujemy, oraz jakimi jeszcze narzędziami staramy się wspomóc działanie i rozwój układu trawiennego.

Dla pełnego zrozumienia powagi sytuacji należy ponadto uświadomić sobie pewną konkretną odmienność organizmu dziecka, która, w dosłownym nawet tego słowa znaczeniu, jest zapalnikiem wielu problemów kondycyjno-zdrowotnych.

Otóż dzieci, u progu swego życia są magazynem ogromnych ilości ciepła. Ciepła, które warunkuje komfort ich narządów wewnętrznych, ciepła które stymuluje intensywny rozwój tych narządów, ciepła które jest manifestacją nienaruszonych jeszcze sił witalnych i pewnego rodzaju wyprawką. W Tradycyjnej Medycynie Chińskiej to „zaczyn” energetyczny na życie, siła Yang, skumulowana w tak małym jeszcze ciałku, że swoim ogniem rozpala jego termikę. Zrozumiałym jest w związku z tym fakt, że dzieci mają zazwyczaj wyższą temperaturę ciała, kiedy gorączkują to też dość wysoko, że pocą się i rozkopują w nocy…Nie znaczy to jednak, że powinniśmy pozwalać im na beztroskie bieganie boso, czy w lekkich kurteczkach, bazując na cieple jakie generują bez dodatkowych warstw odzieży! Ciepło to produkt na wagę złota, a wiele chorób i dolegliwości w dorosłym życiu wyrasta właśnie na gruncie wychłodzenia… To jednak temat na odrębną dyskusję… Ciepło warto pielęgnować i podtrzymywać, natomiast nie należy go podsycać, aby nie doprowadzić do przegrzania. I znowu, nie chodzi tu o rezygnację z dodatkowego kocyka, ale o ostrożność w podejściu do fizjologii małego człowieka.

Wspomniane wyżej niedomagania układu trawiennego, jeżeli faktycznie, w związku z nieodpowiednim podejściem żywieniowym, będą skutkowały tzw. Nagromadzeniem Pokarmu, to poza innymi dolegliwościami spowoduje ono również kumulację gorąca.

Frustracje wynikające z codziennych sytuacji w jakich znajdują się dzieci, to również źródło wzniecania wewnętrznego ognia. Tłumienie negatywnych emocji (bo „nie ładnie jest się złościć”), nadmierne ograniczanie i gaszenie inicjatyw/potrzeb, przesadna dyscyplina…Wszystko to stymuluje wzrost wewnętrznego gorąca.

Również niewłaściwe podejście do leczenia. Bagatelizowanie przeziębień i katarów, czy kaszlu, prowadzi do wniknięcie patogenów w głębokie warstwy organizmu i penetrację na znacznie poważniejszym, choć nie od razu widocznym, poziomie, przy jednoczesnym (znowu) generowaniu patologicznego gorąca.

Tak temat widzi Tradycyjna Medycyna Chińska, traktująca większość chorób charakterystycznych dla wieku dziecięcego, jako choroby Wen Bin Lun, czyli choroby z gorąca (gorączkowych).

Od grypy, poprzez stany zapalne oskrzeli, płuc, a na ospie, odrze, śwince, czy szkarlatynie skończywszy, wszystkie one są chorobami stymulowanymi wewnętrznym gorącem, któremu dzieci ulegają najłatwiej przez wzgląd na opisane wyżej predyspozycje.

Gorączka, poty, zaczerwieniona twarz, zwiększone pragnienie, czerwony język, suche usta, skrócony oddech, rozdrażnienie…Takie i inne symptomy są najbardziej obrazowym wskaźnikiem.

Również wpływ zewnętrznego gorąca nie pozostaje tu obojętny. Letnie upały znacznie szybciej odbiją się na kondycji dziecka niż osoby dorosłej.

Pleśniawki, zmiany skórne typu wysypki czy owrzodzenia, to znowu sygnał wtargnięcia gorąca na poziom krwi, natomiast alergie czy astma – na poziom Płuc.

Wiele, wydawałoby się zupełnie skrajnych dolegliwości, ma w ujęciu TMC (Tradycyjnej Medycyny Chińskiej), swoje źródło właśnie w zaburzeniach termicznych.

W świetle tej koncepcji z większą już świadomością można więc podejść do profilaktyki zdrowia dziecka, a i leczenie nie musi się tu ograniczać jedynie do walki z objawami.

W ramach przeciwdziałania powinniśmy przede wszystkim dbać o to, aby dieta naszych pociech była lekkostrawna i jak najmniej obciążała ich wątły układ trawienny. Jeżeli pojawią się pierwsze oznaki przegrzania, jak zaparcia, gęsty, śmierdzący mocz o ciemnej barwie, czerwona twarz i/lub język, nadmierne pobudzenie, problemy ze snem, czy odczuwalnie zwiększona ciepłota i potliwość – reagujmy! Wprowadźmy zmiany żywieniowe, schładzajmy odpowiednimi herbatkami/ziołami (tu odnoszę do specjalistów w dziedzinie TMC) i stosujmy metody tonizacji oraz redukcji przy użyciu np. masażu TuIna.

Podchodźmy z należytą rozwagą do przeziębień i drobnych infekcji, aby wyprowadzać patogeny na zewnątrz i nie dopuścić do ich przetrwania na głębszych poziomach. (Częste nawroty chorób czy osłabiona odporność to też objaw wznawianej walki organizmu z coraz bardziej panoszącym się wrogiem!). Nie zaleczajmy objawów, ale stosujmy metody faktycznego usuwania problemu.

I wreszcie, pozwólmy dzieciom na bycie dziećmi. Nie zamykajmy ich w sztywnych ramach kultury, przyzwoitości, poprawności czy dyscypliny. To prowadzi do poważnych komplikacji na poziomie emocjonalnym, a te w sposób najdotkliwszy uderzają w fizjologię narządów i całego wszechświata wewnątrzustrojowego!

 

Życzę Zdrowia!

 

Jeżeli kogoś zainteresował temat i chciałby zgłębić wiedzę w obrębie poruszonych wątków, zapraszam na rozpoczynający się niedługo cykl spotkań poświęconych Zdrowiu Dziecka. Profilaktyka i leczeniu według Tradycji Medycyny Chińskiej oraz Dietetyka na granicy Wschodu i Zachodu. Więcej informacji już wkrótce na stronie…

 

 

 

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
1000
wpDiscuz