Otyłość a pora roku.

otyłość

Mówi się, że zimno sprzyja tyciu. Że zabezpieczamy się w ten sposób przed niskimi temperaturami. Że dodatkowa warstwa tłuszczu to potrzebna i nieunikniona izolacja. Ale czy naprawdę?
Według badań, osoby z nadwagą marzną w równym stopniu co ich chudzi znajomi. W czym więc leży problem i czy rzeczywiście jesteśmy skazani na zimowe oponki?

Zacznijmy może od wyjaśnienia, że w naszym organizmie znajdują się dwa rodzaje tłuszczu: biały i brązowy. Ten pierwszy gromadzi się w efekcie spożywania nadmiaru kalorii, drugi jest produkowany przez organizm i przetwarzany na ciepło, a jego poziom zaczyna wzrastać wraz z nadejściem jesieni. Zajadanie się słodkościami nie jest więc w tym przypadku usprawiedliwione, choć dość częste, biorąc pod uwagę jesienno-zimowe nastroje, czy wzrastający, wprost proporcjonalnie do malejącej ilości nasłonecznienia, poziom melatoniny, a wraz z nią apetytu. Próby zaspokojenia go, a przy okazji poprawy nastroju, popychają wielu z nas po wysokokaloryczne węglowodany, co jest dużą pułapką. Nagromadzony (biały) tłuszcz nie tylko nie przysłuży się nam, ale dodatkowo o wiele trudniej będzie go zrzucić.

Dlaczego?

Po pierwsze – w tym okresie znacznie mniej się ruszamy. Chandra, brzydka pogoda na zewnątrz, obawa przed przeziębieniem, ospałość wywołana brakiem słońca, a więc wspomnianym już wzrostem poziomu melatoniny, krótsze dni…Powodów rezygnacji z aktywności fizycznej jest całe mnóstwo, natomiast bezpośredni efekt jeden i ten sam – nadwaga. Oczywiście konsekwencji zarzucenia praktyk sportowych może być znacznie więcej, a one z kolei przekładają się znowu na ogólny brak chęci i energii do jakiegokolwiek ruchu czy wysiłku. Jest to więc samonapędzający się mechanizm, który w ten sposób tylko wspieramy.

Malejące nasłonecznienie to również źródło kolejnego utrudnienia w temacie regulacji wagi. Niskie napromienowanie skutkuje bowiem niedoborem witaminy D, niezbędnej w procesie spalania tłuszczu.

Brak słońca, spadek formy i przyrost tkanki tłuszczowej należy więc rekompensować odpowiednią dietą oraz suplementacją (więcej na info@essentia-zdrowie.pl), korzystając przy tym z rekreacji na świeżym powietrzu (spacer, jazda na rowerze, nartach, łyżwach), łagodnych ćwiczeń pobudzających organizm (joga, pilates, tai chi), a także ograniczając cukier (i produkty pochodne), który poza budowaniem białego tłuszczu ma działanie silnie wychładzające, co w porach zimnych dodatkowo zaburza naszą termoregulację i osłabia odporność. W codziennym jadłospisie powinny znaleźć się potrawy rozgrzewające, pożywne i lekkostrawne. Niezwykle istotne są tu ciepłe/gorące przyprawy (od tymianku i cynamonu, przez imbir, na curry, kurkumie i chilli skończywszy), które poza rozpaleniem naszego wewnętrznego ciepła, dodatkowo pobudzą układ trawienny oraz spalanie tłuszczu.

Bez względu jednak na to jak i ile jemy, czy co robimy, na ogólny stan rzeczy wpływ mają także uwarunkowania genetyczne. Żyjemy w klimacie, do którego matka natura przystosowała nas programując magazynowanie pewnych ilości tłuszczu na czas chłodu i głodu. A choć klimat i okoliczności w dzisiejszych czasach zmieniły się, to organizm nadal pracuje na starych mechanizmach. Nie obawiajmy się więc lekkiego przyrostu wagi. Jeżeli dbamy o jakość naszego jedzenia, stylu życia i emocji, wszystko co zbędne – zrzucimy wraz z przyjściem wiosny.

Życzę Zdrowia!

Dodaj komentarz

avatar
1000
  Subscribe  
Powiadom o